KONCERT ŻAB NA TORFOWISKU
Zaczyna się cicho. Bulgoczący dźwięk, głęboki, gardłowy i stłumiony, ledwie więcej niż szept. Potem drugi, trzeci. Chór — nieskoordynowany, ale pełen pilności: to czas godów. Koncert żab moczarowych — nawoływanie samców do gotowych do rozrodu samic. Ci, którym dopisze szczęście, mogą jeszcze usłyszeć go podczas kilku wiosennych wieczorów, gdzieś wśród trzcin, tam, gdzie światło zmierzchu ledwie dotyka wody.
Jednak ten dźwięk nie ogranicza się już tylko do kilku dni w roku — stał się rzadkością. W Niemczech żaba moczarowa niemal zniknęła. W całych południowych Niemczech pozostały już tylko dwie małe, odizolowane populacje — i one również są poważnie zagrożone. Zbyt mało osobników, zbyt mała różnorodność genetyczna, zbyt mało siedlisk. To, że gatunek wciąż istnieje, zawdzięcza ludziom takim jak Moritz Ott, zastępca dyrektora Stowarzyszenia Ochrony Krajobrazu w Ravensburgu w Badenii-Wirtembergii.